Mój nowy blog

Mój nowy blog
(kliknij w obrazek)

28 września 2012

Zbrodnicze zapowiedzi!



Już od jakiegoś czasu należę do grona syndykalistów Zbrodni w Bibliotece. Portal promuje kryminały, thrillery i powieści grozy. Wszystkich pasjonatów tego typu literatury zachęcam oczywiście do dołączenia w poczet recenzentów ZwB. Tymczasem postanowiłam wziąć udział w „zbrodniczym” konkursie, którego szczegóły możecie znaleźć tutaj. Przejrzałam oferty wydawnictw i wybrałam najciekawsze, moim zdaniem, propozycje na najbliższe miesiące. Zapraszam!


1 październik 2012r

Wydawnictwo Fabryka Słów

Berliński Kuba Rozpruwacz rozpoczął swe łowy!
Jeśli myślisz, że złe rzeczy przytrafiają się zawsze komuś innemu to jesteś w wielkim błędzie!
Ona też myślała, że się obroniła. W końcu nie była ofiarą. Wmawiała to sobie raz po raz! Wiele kobiet przed nią też w to wierzyło…Wiara nie obroniła ich przed bolesną, traumatyczną śmiercią…

Nie wychodź na ulicę albo giń! Śmierć właśnie zbiera swoje żniwa!
On zabija regularnie, z wielką precyzją planując kolejne zbrodnie. Nieuchwytny niczym zły duch, łaknący następnych mordów i bezlitosny jak demon, bestialsko torturujący kobiety jak Kuba Rozpruwacz i zimny jak sama śmierć! Nawet ucieczka z Berlina nie pozwoli uchronić się przed potworem!

„Udając, że walczy o życie, objął smukłą talię kobiety lewą ręką, jakby chciał się wesprzeć. Prawą dźgnął błyskawicznie. Jeden raz. Drugi. Prosto w brzuch. I zanim się spostrzegła, zaciągnął ją do busa…”
Czas rozpocząć zabawę!



Październik 2012r

Wydawnictwo Media Rodzina

Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…

Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?



4 października 2012r
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Jest 4 kwietnia 1997 roku, pół roku po zmianie rządu w Norwegii. Pani premier Birgitte Volter zostaje znaleziona martwa w swoim gabinecie z raną postrzałową głowy. Ale kogo właściwie zastrzelono? Norweską premier czy Birgitte, osobę prywatną? Norwegia jest wstrząśnięta. Oprócz funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, do sprawy zostaje przydzielonych dwustu policjantów z Komendy Okręgowej Policji w Oslo. Śledztwo prowadzą Billy T. i prokurator Håkon Sand. Obaj tęsknią za Hanne Wilhelmsen, która wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Czy Hanne wróci, by zaangażować się w tak poważną sprawę w kraju?



 10 października 2012r

Wydawnictwo Papierowy księżyc

Ida Joner jedzie swoim nowiutkim rowerem kupić słodycze. Sympatyczna, szczęśliwa dziewczynka niedługo będzie świętować dziesiąte urodziny.

Kiedy jej powrót do domu opóźnia się o ponad pół godziny, jej matka, Helga Joner, zaczyna się niepokoić. Dzwoni do przyjaciół córki i do sklepu, ale małej Idy nikt nie widział. Rodzina zawiadamia policję i wyrusza na poszukiwania zaginionego dziecka. Najgorszy koszmar matki właśnie staje się rzeczywistością.

Setki ochotników przeczesują okolicę, ale nigdy nie ma śladu Idy ani jej roweru. Rodzina jest już na skraju psychicznego załamania, media rozpętują szaleństwo, lecz Inspektor Sejer zachowuje spokój, dodając matce otuchy. On także sądzi, że to bardzo zagadkowa sprawa. Zazwyczaj zaginione dzieci odnajdują się w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, a Ida Joner zniknęła bez śladu.


16 października 2012r

Wydawnictwo Amber

Andy Barber, prokurator prokuratury w Massachusetts od ponad dwudziestu lat, jest szanowany w swojej społeczności, nieustępliwy na sali sądowej i szczęśliwy w domu z żoną Laurie i z synem Jacobem.
Aż pewnego dnia szokująca zbrodnia wstrząsa ich spokojnym miasteczkiem.

Zostaje zamordowany szkolny kolega Jacoba. Andy prowadzi śledztwo.

I nagle okazuje się, że mordercą może być jego czternastoletni syn…

Rodzicielski instynkt Andy’ego krzyczy, żeby chronić swoje dziecko. Jacob twierdzi, że jest niewinny, a Andy mu wierzy. Musi mu wierzyć. Jest jego ojcem.

Ale na jaw wypływają tragiczne fakty. Małżeństwo Andy’ego zaczyna się chwiać
w posadach. Proces nabiera tempa. Andy już nie prowadzi tego śledztwa. Sam jest przesłuchiwany...

Tu – z innego miejsca sali sądowej - musi dokonać sądu nad sobą samym. Musi wybierać między miłością i sprawiedliwością. Pomiędzy przeszłością, którą chciał pogrzebać, a przyszłością, której nie może już sobie wyobrazić…




Październik 2012r
Wydawnictwo Czarna owca

W göteborskim pokoju hotelowym znaleziono zwłoki zamordowanej kobiety. Erik Winter po przybyciu na miejsce uświadamia sobie, że wcześniej tu był. Wtedy też chodziło  o zaginioną kobietę, której sprawa nigdy nie została rozwiązana. Winter jest pewien, że wtedy coś widział. Coś, co mu umknęło a co  powinien był zinterpretować. Czy te dwie kobiety miały ze sobą coś więcej wspólnego niż tylko pokój numer 10?







23 października 2012r
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Agentka specjalna Kathryn Dance zmierzy się z obłąkanym stalkerem, prześladującym piękną wokalistkę country. 

Kayleigh Towne to śliczna dziewczyna o głosie, który zapewnił jej pierwsze miejsca na listach przebojów country. Piosenkarka przyjmuje sławę z radością – do chwili gdy niewinna wymiana zdań z jednym z fanów otwiera przed nią mroczne, przerażające rejony. Wkrótce ludzie otaczający Kayleigh zaczynają ginąć. Agentka specjalna Kathryn Dance musi skorzystać ze swojej znajomości mowy ciała i talentu do prowadzenia przesłuchań, by powstrzymać szaleńca – ale wkrótce przekonuje się, że jak większość gwiazd, Kayleigh ma niejednego wroga. „Twój cień” to typowa dla Deavera szalona karuzela licznych wątków. Nic nie jest tym, czym się z pozoru wydaje. 


 17 października 2012r
Wydawnictwo Sonia Draga

Samson obserwuje życie zupełnie sobie obcych kobiet. Identyfikuje się z nimi i chce wiedzieć o nich wszystko. Może dlatego, że jego własne życie składało się dotychczas tylko z niepowodzeń i odrzucenia?
Wie też doskonale, co dzieje się u jego sąsiadów, w dodatku sporządza dokładne notatki na ten temat. Samson to singiel, samotnik i dziwak – bezrobotny i nieszczęśliwy. Szary, zwykły człowiek, który nie rzuca się w oczy. Nawet po rozmowie z nim trudno go zapamiętać.

Z dala, ale pełen oddania, kocha piękną Gillian Ward. Potajemnie bierze udział w jej perfekcyjnym życiu. A jej życie to przystojny mąż, urocza córeczka, dobrze prosperująca firma. Przynajmniej pozornie, bo Samson nagle odkrywa, że to tylko fasada. Że w życiu tej kobiety nic nie jest takie, jak mu się wydawało.
W tym samym czasie seria okrutnych morderstw wstrząsa Londynem. Ofiary to samotne, starsze kobiety. Zamordowane w okrutny, wyjątkowo brutalny sposób. Policja szuka psychopaty. Mężczyzny, który nienawidzi kobiet.


Listopad 2012r

Wydawnictwo Papierowy księżyc

Catherine Bailey jest singielką wystarczająco długo, by na pierwszy rzut oka rozpoznać smakowity kąsek. Lee – wspaniały, charyzmatyczny i spontaniczny – wydaje się mężczyzną idealnym. Znajomi Catherine, którzy po kolei ulegają jego urokowi, również podzielają tę opinię.

Wkrótce jednak Lee ujawnia swe prawdziwe oblicze, a miejsce czułości i namiętnego seksu zajmuje chorobliwa zazdrość. Choć nieprzewidywalność mężczyzny i jego bezwzględne dążenie do sprawowania kontroli zaczynają przerażać Catherine, nikt nie traktuje poważnie jej obaw. Zdesperowana dziewczyna, coraz bardziej odizolowana, uwięziona w najciemniejszym kącie własnego świata, drobiazgowo obmyśla plan ucieczki.

Mijają cztery lata. Lee odsiaduje wyrok, lecz Catherine – która teraz woli, gdy mówi się do niej Cathy – wciąż obsesyjnie sprawdza zamki w drzwiach mieszkania, nie ufając nikomu. Dopiero gdy w jej życiu pojawia się Stuart – przystojny sąsiad, mieszkający piętro wyżej, Cathy zaczyna nieśmiało wierzyć, że wciąż ma szansę na miłość i szczęście. . .

I wtedy właśnie odbiera telefon z informacją, że Lee niedługo wychodzi na wolność. Wkrótce potem dostrzega byłą przyjaciółkę, która podczas procesu zeznawała przeciwko niej; przynajmniej tak jej się wydaje; a gdy wraca do mieszkania, zauważa, że niektóre rzeczy leżą nie na swoim miejscu – to jedna ze starych sztuczek Lee. Cathy jest pewna, że znalazła się na celowniku byłego kochanka i przygotowuje się do ostatecznego stawienia czoła demonom przeszłości.


Alan Bradley „Tych cieni oczy znieść nie mogą”

Wydawnictwo Vesper

Zbliżają się święta, a wybitna jedenastoletnia detektyw Flawia de Luce spędza jak zwykle czas w laboratorium chemicznym, przygotowując pułapkę na… Świętego Mikołaja. Świąteczną atmosferę w Buckshaw przerywa przyjazd ekipy filmowej. W rezydencji de Luce’ów powstanie film z gwiazdą światowego kina, Phyllis Wyvern, w roli głównej. Tuż przed Wigilią rozpoczyna się śnieżyca, a w Buckshaw zbiera się niemal cała wioska Bishop’s Lacey, by obejrzeć benefis gwiazdy. Wspaniały Szekspirowski wieczór w foyer wiekowej posiadłości kończy się po północy odkryciem trupa. Morderstwa dokonano za pomocą taśmy filmowej…

Kto spośród zebranych w Buckshaw przyjezdnych był w stanie dopuścić się tak przerażającego czynu? Na dworze szaleje zamieć, a Flawia musi znaleźć zabójcę, który ukrywa się… na oczach wszystkich.

Powieść Alana Bradleya Tych cieni oczy znieść nie mogą jest czwartym tomem przygód Flawii de Luce, które wkrótce zostaną sfilmowana przez Sama Mendesa, reżysera ostatniego filmu z Jamesem Bondem. 



*****
To by było na tyle… Widzicie coś dla siebie? Któraś z książek wydaje się Wam być szczególnie godna polecenia?

26 września 2012

Suzanne Collins „Kosogłos”



„Nazywam się Katniss Evedeen. Dlaczego nie zginęłam? Powinnam nie żyć.”


Katniss już dwa razy wyrwała się z objęć śmierci. Teraz, po tym jak została uratowana z areny w czasie Ćwierćwiecza Poskromienia, przebywa w Trzynastym Dystrykcie, który wbrew zapewnieniom Kapitolu, wciąż istnieje. Dziewczyna jest wyniszczona zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Dręczy ją fakt, że Peeta jest więziony przez prezydenta Snowa. Jakby tego było mało, wszyscy chcą, żeby została symbolem rebelii – Kosogłosem. Władzom Trzynastki nie mieści się w głowie, dlaczego Katniss, na samą myśl o tym, nie skacze ze szczęścia. W końcu jednak dziewczyna, która igrała z ogniem zgadza się na propozycję, jednak pod pewnymi warunkami. „JA ZABIJĘ SNOWA” – to ostatnie z listy jej żądań, przedstawionych na jednej z narad. Postanawia, że prezydent zapłaci własnym życiem, za krzywdy, które jej wyrządził. Katniss zostaje więc twarzą rebelii – kręci propagandowe filmiki w oszałamiających strojach i pięknym makijażu, nawołuje do walki i sama stara się pomagać, jak tylko może. W tym wszystkim Kosogłos będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, jak daleko można się posunąć. Czy rzeczywiście na wojnie „wszystkie chwyty są dozwolone”? Katniss będzie musiała zdecydować również, który z chłopaków – Gale, czy Peeta – jest bliższy jej sercu.


„Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, wznieciła iskrę, a ta, nie ugaszona w porę, podpali całe Panem.”


Wreszcie, po około roku wyczekiwania i szukania dorwałam trzecią część „Igrzysk Śmierci”. Sięgałam po nią z ogromną obawą. Po tych wszystkich negatywnych recenzjach bałam się rozczarowania. Szybko jednak zrozumiałam skąd tak wiele niskich ocen. Suzanne Collins napisała bowiem książkę, która nie jest przyjemna, ale za to wydaje się być do bólu prawdziwa. W tym momencie muszę się wam do czegoś przyznać. Nie należę do osób, które płaczą oglądając film lub czytając książkę. Tak naprawdę, w swoim życiu wylewałam łzy tylko przy jednej lekturze – „Marley i ja”. „Kosogłosa” kończyłam w czasie dłuższej podróży PKS-em. Wyobraźcie sobie, co takiego musi mieć ta książka, że z ogromnym trudem powstrzymywałam się od wybuchnięcia płaczem przy wszystkich ludziach w autobusie. Potrzebowałam potem jeszcze dużo czasu, żeby to wszystko przetrawić.

W porównaniu do poprzednich części „Kosogłos” jest bardziej brutalny i sentymentalny. Autorka nie boi się brutalności i okrucieństwa. Wciąż manipuluje naszymi uczuciami i emocjami. Nie oszczędza naszych ulubionych bohaterów, czyniąc z nich niezniszczalnych herosów, którzy unikną każdego pocisku, czy uderzenia, co zdarza się spotykać w podobnych książkach. Tutaj to są prawdziwi ludzie – śmiertelni, popełniający błędy, namacalni. Jednocześnie sprawia, że coraz bardziej zaczynamy lubić poszczególne postacie. Ja, na przykład, przekonałam się do Finnica (ci, którzy czytali wiedzą dlaczego). Najbardziej oczywiście podobała mi się kreacja Katniss. Ta, do tej pory zacięcie walcząca o swoje dziewczyna, która przez garść jagód rozwścieczyła samego prezydenta, nagle ukrywa się w składziku, nie wiedząc, co ma ze sobą zrobić. Przy recenzji „W pierścieniu ognia” mówiłam o jej momentach słabości. To jednak było nic w porównaniu z jej stanem psychicznym w „Kosogłosie”. Przez to bardziej wyrazisty staje się fakt, że to tylko siedemnastolatka, która musi tyle przejść. Jednocześnie Suzanne Collins nie pozbawiła naszej głównej bohaterki, tego co najbardziej w niej kochamy – ikry, buńczuczności, ogromnej odwagi i empatii.


„Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.”


Jest jedna rzecz, której ogromnie żałowałam czytając tą książkę. Mianowicie, że obejrzałam wcześniej ekranizację pierwszej części. Przez to wciąż musiałam sobie przypominać, jak bardzo lubię Peetę. Niestety sposób, w jaki został przedstawiony w filmie, mi to utrudniał. Denerwowało mnie to, że zaczynałam oceniać go, jak rozmazanego dzieciaka, którym trzeba się zajmować, pomimo tego, jak bardzo lubiłam go wcześniej, za to, jaki był kochany. Jeżeli więc nie przeczytaliście całej serii, a film też macie przed sobą, to na razie sobie go odpuśćcie.

Po przeczytaniu „Kosogłosa” było mi żal, że to już koniec. Byłam wstrząśnięta i sfrustrowana. Oczywiście zakończenie mi się podobało, ale pozostawiło pewien niedosyt. Wciąż myślę o bohaterach, którzy oddali życie na polu walki i tych, których te zdarzenia tak bardzo zmieniły. Teraz mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że „Igrzyska śmierci” to moja ulubiona seria. To książki, które chciałabym jeszcze raz przeczytać po raz pierwszy. Jeżeli więc wciąż zastanawiacie się, czy po nie sięgnąć, to nie ma na co czekać. Genialna, fantastyczna, niesamowita – takie słowa przychodzą mi do głowy, myśląc o tej serii. 6/6!

Poprzednie części:

24 września 2012

Wyniki konkursu!

Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które wzięły udział w moim konkursie. Liczba zgłoszeń nie przekroczyła 10, ale postanowiłam wybrać zwycięzcę spośród mniejszej ilości. Przepraszam, że tyle zwlekałam z ogłoszeniem wyników, ale długo zastanawiałam się nad decyzją. 

W jury konkursu pod moim przewodnictwem zasiadały Alice, moja mama i Tequila. ;) Zdania były podzielone, ale w końcu doszłyśmy do porozumienia.

Tequila :)



„Cisza” trafia do Jasmine, za genialny wiersz o aniołach:


Anioły to takie dziwne istoty
Każdy ma je na własność, choć wciąż odczuwa iskry tęsknoty
Kiedy na ciebie patrzą
Znika pewność siebie, aż tryskasz rozpaczą
Posiadają skrzydła przecinające niebiańskie ścieżki
Białe niczym cera królewny Śnieżki
No, a gdy dostają bzika
Aureola gdzieś tam znika
Anioły, choć bezgłośne i niewidzialne, zagadkowe i nieznane
To bez nich świat wyobraźni zubożyłby się w emocje nieokiełznane
Czasem jeden czy drugi mija mnie z przekrzywioną aureolą
Aż czuję adrenalinę, która sprawia, że oblewam się Colą
A gdy dotyka, niby podmuch wiatru, me ramię
Ja podnoszę głowę znad zapisanych kart - czuję tę obecność, wcale nie kłamię
I znów otwieram książkę, a z kart wiatr huczy niczym muzyka
I ciągnie mnie w górę, złapanej w skrzydła, aż coś w kręgosłupie mnie strzyka i czuję dreszcz ryzyka
Niemal czuję, jak ociera mi łzę, a potem sprawia, że się uśmiecham
Patrząc w te litery, gdzie przed chwilą przewędrował jeden z nich, tęsknie wzdycham
I od teraz jego niebiańsko błękitne oczy
Nie dają spokoju ani w dzień ani w nocy
Świat powieści w głąb siebie wciągnął mnie, a ja stoję przed Aniołem
Jak przed nieprzewidywalnym żywiołem
I po prostu kocham te istoty
Nie bez pewnej niewytłumaczalnej tęsknoty
Bo nie mają ostrych kłów wysysających życie
Ociekających krwią szkarłatną obficie
Bo Anioł to powieściowy osobisty bodyguard
A nie trumienny flirciarz, których w literaturze już miliard
Woli błękitne przestworza od dołów szaroburych
I od cmentarzy ponurych
Bo biel dla skrzydeł czystości przeznaczona, a czerń dla Upadłego
Maluje fasady mego świata niezrozumiałego
Każdy ma swego Anioła: albo już go znalazł albo wciąż poszukuje
Lecz kiedyś w końcu go znajduje
Anioły napełniają nadzieją i tęsknotą tak samo mocno literaturę
co moje serce i niezapełnioną w nim dziurę.

Gratuluję i proszę o podanie danych do wysyłki.

19 września 2012

Top 10: Ulubione serie książkowe

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Dziś przyszła pora na... Dziesięć ulubionych serii książkowych! Kolejność zupełnie przypadkowa.




1. Suzanne Collins „Igrzyska śmierci” 
Chyba nie ma mola książkowego, który nie słyszałby jeszcze o tej trylogii. To zdecydowanie moje ulubione książki. Właśnie czytam „Kosogłosa” i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Poprzednie części były fenomenalne!





2.P.C. Cast + Cristin Cast cykl „Dom nocy” 
Seria stworzona przez matkę i córkę. Najlepsze książki o wampirach, jakie czytałam!












3. Jo Nesbo - cykl o komisarzu Harrym Hole
Skandynawskie kryminały to prawdziwy majstersztyk. Nesbo po mistrzowsku tworzy skomplikowane intrygi, buduje napięcie, a przy okazji potrafi rozbawić. Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli gatunku!


 





4. Michael Grant „GONE” 
Co prawda póki co przeczytałam tylko dwie części, ale seria znalazła się na mojej liście bestsellerów. Ciekawy pomysł i barwni bohaterowie. Polecam tym, którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać.



5. Meg Cabot „Pamiętnik księżniczki” 
Nie mogłam nie wspomnieć o tej serii. Kochałam ją mając dwanaście lat. <3 Wciąż mam do niej sentyment. Idealny prezent dla młodszej siostry. :) 









6. Becca Fitzpatrick „Szeptem” 
Każda kolejna część jest lepsza od poprzedniej. Nie mogę się doczekać, by dowiedzieć się jak kończy się seria. Na szczęście premiera „Finale” już niedługo. ;)


 
 7. C.S. Lewis „Opowieści z Narnii” 
To, co najbardziej kocham w książkach – niezwykły świat i wspaniałe przygody. Właśnie przez takie pozycje pokochałam czytanie.









8. Sempe, Gościnny „Przygody Mikołajka” 
Mikołajek to jedna z moich ulubionych postaci dziecięcych. Lekkie i pełne humoru opowieści. Polecam wszystkim mamom, które szukają czegoś dla nie lubiących czytać dzieci. Zapewniam, że te książki wciągną ich, jak żadne.







I czas na dwie serie, których wydane w Polsce zostały na razie tylko pierwsze części, ale ponieważ bardzo przypadły mi do gustu postanowiłam wziąć je pod uwagę.

 


9. Lauren Oliver „Delirium” 
Ta książka po prostu mnie oczarowała. Zdecydowanie ma „to coś”. Recenzja









10. James Dashner „Więzień Labiryntu” 
Za niesamowite emocje, klimat, bohaterów i za to, że ta książka tak mnie zaskoczyła. Recenzja









******
Przypominam, że do końca dnia można dodawać jeszcze zgłoszenia do konkursu. Zapraszam.


5 września 2012

Urodzinowy konkurs!


Dziś minął rok od dodania przeze mnie pierwszego postu na tego bloga. Może nie był to zbyt pracowity rok, jeżeli chodzi o pisanie recenzji, ale obiecuję, że się poprawię. ;) Z tej jakże uroczystej okazji postanowiłam przygotować dla Was konkurs. Nagrodą jest „Cisza” Becci Fitzpatrick. Jeżeli będzie bardzo dużo chętnych lub będę miała problem z wyborem zwycięzcy to dorzucę jeszcze coś ciekawego.
 
 
 
 
 
Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga http://ksiazkiokiemnastolatki.blogspot.com/.
2. Nagroda pochodzi z mojej prywatnej półki. ;)
3. Konkurs trwa od 5 września do 19 września 2012 r. Zgłoszenia wysłane poza tym terminem nie będą brane pod uwagę.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy:
a) umieścić na swoim blogu baner podlinkowany do tej strony
b) odpowiedzieć  w komentarzu na pytanie:
Książki o wampirach czy aniołach? Które wolisz i dlaczego?
c) wraz z odpowiedzią podać swój adres e-mail.
5. Osoby nie posiadające bloga również mogą wziąć udział w konkursie. Proszę wtedy w komentarzu oprócz odpowiedzi na pytanie i adresu e-mail podać imię lub nick.
6. Udział mogą brać tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski.-
7. Zastrzegam sobie możliwość do odwołania konkursu, jeżeli liczba uczestników nie przekroczy 10.


2 września 2012

Sarah Addison Allen „Magiczny Ogród”

W ogródku Waverleyów rośnie niezwykła jabłonka. Każdy, kto zje jej owoc zobaczy najważniejsze, niekoniecznie dobre, wydarzenie w swoim życiu. Rosnące wokół drzewa kwiaty są jadalne. Claire przyrządza z nich dania, które również mają nietypowe właściwości. Dodany do nich np. mlecz stymuluje wierność, bez skłania do pokory, a kwiaty kabaczka i cukinii pomagają zrozumieć niektóre rzeczy. Claire, korzystając ze swojej wiedzy w zakresie rodzinnych przepisów, otworzyła firmę cateringową. Wiedzie spokojne i ustabilizowane życie. Wszyscy w Bascom ufają jej w kwestiach kulinarnych, więc pracy jej nie brakuje. W wolnym czasie zajmuje się ogródkiem i domem, w którym mieszka sama. Jej kuzynka Evanelle również ma nietypowy dar. Rozdaje wszystkim niespodziewane prezenty, które potem bardzo im się przydają.  Uporządkowane życie rodziny Waverley wywraca się do góry nogami, kiedy do rodzinnego Bascom wraca siostra Claire, Sydney, która uciekła przed laty z domu. Wraz z nią przyjeżdża jej pięcioletnia córeczka. Ich powrót wywróci do góry nogami nie tylko w życiu Claire, ale również całego miasteczka.


„Daj ludziom to co pokochają, choć jeszcze tego nie znają. Zapamiętają Cię za to na zawsze.”

„Magiczny Ogród” to książka, która leżała na mojej półce już jakieś dwa lata. Zawsze było coś ważniejszego do przeczytania i nigdy nie mogłam się do niej zabrać. Mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony, gdyby nie wątek magii, fabuła byłaby strasznie banalna. Trudne dzieciństwo, trochę dramatów miłosnych, skomplikowane relacje rodzinne, przemoc domowa. Ile razy to słyszeliście? Jednak jest coś co tą książkę wyróżnia. Coś, co mnie do niej przyciąga. Coś, co sprawia, że po jej odłożeniu rozglądamy się wokół siebie i szukamy śladów magii we własnym świecie. Właśnie to coś sprawia, że nie mogę źle wypowiedzieć się o „Magicznym Ogrodzie”. To historia o dążeniu do akceptacji samego siebie. O tym, że przez miłość nie raz będziemy płakać, ale jest warta, by wpuścić ją do naszego życia. Uświadamia również jak wielki wpływ na całe nasze życie ma dzieciństwo. Jak już napisałam mamy tutaj wątek magiczny. Ale wcale nie chodzi o czarownice latające na miotle i rzucające zaklęciami na prawo i lewo. Ta magia jest trochę inna, bardziej tajemnicza. Bo któż z nas nie chciałby zamieszkać w domu, który dopasowuje się do emocji lokatorów i przeżywa je razem z nimi?


„...wszystko dzieje się tak, jak musi i nie ma sensu przewidywać, co będzie dalej. Ludzie lubią myśleć inaczej, ale myśli nie maja praktycznego wpływu na wydarzenia. Nie możesz wymyślić, że jesteś zdrowy. Nie możesz wymyślić, że się odkochasz.”


„Magiczny Ogród” to ciepła, czarująca i podnosząca na duchu historia. Przyjemne, lekkie, babskie czytadło. W sam raz na nadchodzące szare, jesienne wieczory. Daj się wciągnąć do świata stworzonego przez Sahrah Addison Allen. Odkryj jakie jeszcze tajemnice skrywa rodzina Waverley. Moja ocena: 4.5/6.


***
Z racji, że jutro mamy początek roku szkolnego życzę wszystkim uczniom jak najmniej sprawdzianów i kartkówek, jak najwięcej zastępstw i samych najlepszych ocen. Ja idę jutro do nowej szkoły, w dodatku w nowym mieście, więc życzcie mi powodzenia. Nie należę do skowronków i jestem fanką spania do południa, więc koniec wakacji przeżyję raczej dość boleśnie.
Ja w pierwszym dniu szkoły