Mój nowy blog

Mój nowy blog
(kliknij w obrazek)

30 lipca 2012

Alessandro D’Avenia „Biała jak mleko, czerwona jak krew”


Leo to szesnastolatek o bujnej czuprynie. Nie przepada za szkołą. Uwielbia za to jeździć na skuterze i grać w piłkę ze swoim kolegą Niko. Lubi przebywać ze swoją przyjaciółką Silvią, która kojarzy mu się z kolorem niebieskim, podobnie jak przyjaźń.. Chłopak jest odważny. Na lekcji potrafi doprowadzić klasę do ataków śmiechu, kiedy rozmawia z nauczycielem. Szkolny wesołek, na boisku nie mający sobie równych. Ale to tylko poza. Tak naprawdę Leo jest bardzo wrażliwy. Skrycie podkochuję się w zielonookiej Beatrice, o ognistorudych włosach. Obiekt jego westchnień to czerwień, jak miłość. Uważa, że nie może bez niej żyć. Niestety, dziewczyna zdaje się nawet nie zauważać jego istnienia. Leo dowiaduje się, że Beatrice jest chora na białaczkę. Biel walczy z czerwienią. Choroba z życiem. Chłopak postanawia zrobić co w jego mocy, aby uratować ukochaną. Ale czy nie jest za późno?


Generalnie sama fabuła do mnie nie przemawiała, ale moja mama uparcie twierdziła, że to jakiś hit i na pewno będzie super, a ona zazwyczaj podrzuca mi dobre książki. Kiedy zobaczyłam ten ogrom osób zachwycających się tą pozycją na swoich blogach, to byłam lekko zdziwiona i spodziewałam się czegoś, co zwali mnie z nóg. I wiecie co? Po kilku pierwszych rozdziałach miałam serdecznie dość. Ten pseudo-psychologiczny bełkot kompletnie niedojrzałego emocjonalnie nastolatka o miłości do dziewczyny, z którą w życiu nie rozmawiał całkowicie mnie odrzucał. Ale postanowiłam dotrwać do końca. Musiałam zrozumieć, o co chodzi z tą rzeszą fanów. Więc lekko znudzona i zirytowana przeczytałam całą książkę. I przyznaję, mam mieszane uczucia. Z jednej strony historia nie porywa. Nie siedzimy z zapartym tchem kibicując głównym bohaterom, nie czujemy tego ściskającego żołądek napięcia. Jednak lektura ma swoje plusy. Przede wszystkim to kopalnia ciekawych cytatów. Dla mnie to nie była ani opowieść o wielkiej miłości, przyjaźni, śmierci, dojrzewaniu, czy radzeniu sobie z problemami. Dla mnie to była opowieść o marzeniach. O odnajdywaniu celu własnego życia. O tym, że pomimo, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, i że czasami popełniamy błędy, nigdy nie wolno nam się poddawać. O tym, że czasem należy rozejrzeć się wokół siebie i sprawdzić, czy to, czego szukamy nie jest gdzieś blisko nas.

Chciałam też zwrócić uwagę na kujący mnie w oczy napis widniejący na okładce: „Historia pierwszej miłości. Współczesne Love Story.”. Ku mojej uldze stwierdzam, że te powieści mają ze sobą niewiele wspólnego. (Na szczęście!) Poruszają podobne problemy, ale są całkowicie inne. Różnią się relacjami pomiędzy bohaterami i sposobem ich opisywania. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale „Love Story” (recenzja) wydawała mi się bardziej prawdziwa. Z drugiej strony, gdybym jeszcze raz miała czytać coś takiego, to chyba bym tego nie wytrzymała.

„Biała jak mleko, czerwona jak krew” to dobra książka. Aż dobra, ale i tylko dobra. Podobała mi się, ale nie podbiła mojego serca. Dzięki krótkim rozdziałom czyta się ją bardzo szybko. Niesie przesłanie, ale ja nie zapamiętam jej na długo. To pozycja nie dla mnie, ale nie wszystko musi się wszystkim podobać. 4/6.

7 komentarzy:

  1. Jakiś czas temu, miałam ochotę przeczytać tę książkę. Potem o niej zapomniałam. Teraz mam mieszane uczucia, bo w takiej tematyce, moim numerem jeden jest obecnie "The fault in Our Stars" Johna Greena.
    Jak mi wpadnie w łapska, to z ciekawości przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. pozostawię ją w planach na przyszłość, kiedyś tam.. bliżej nieokreślony czas ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Właściwie to nigdy jakoś mi nie spieszno do tej książki .. i wiem, że się nie ocenia książek po okładce ale ta budzi we mnie jakieś złe uczucia jest taka nieprzyjemna ..

    Wpadnij do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Spotykam się z różnymi o niej opiniami. Coś mnie jednak do niej przyciąga. Może po prostu powinnam ją przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam te książkę już u siebie w zbiorze - nie mogę się doczekać, gdy w końcu ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją i chociaż nie była nie wiadomo jakim arcydziełem, czytało się ją całkiem dobrze (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam serdecznie!
    Jestem z bloga internetowa-biblioteka.blogspot.com i zgłosiłaś swój blog do rejestru. Jednak formularz nie został w całości wypełniony - brakuje opisu bloga. Proszę o uzupełnienie tego pod tym postem: http://internetowa-biblioteka.blogspot.com/p/ogoszenia.html
    Pozdrawiam i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń